
W pracy zespołowej jednym z najbardziej ryzykownych momentów nie jest konflikt. Paradoksalnie jest nim chwila, w której wszyscy mówią: „jest dobrze”. Dobrze się dogadujemy, współpraca układa się bez tarcia, spotkania są sprawne, decyzje zapadają szybko. Z zewnątrz wygląda to jak ideał. W praktyce bywa początkiem problemów.
„Dobrze” w zespołach potrafi działać jak środek usypiający. Uspokaja czujność menedżera, obniża potrzebę obserwacji, zmniejsza gotowość do zadawania pytań. Skoro wszystko działa, po co się przyglądać? Skoro nie ma napięć, po co drążyć? I właśnie wtedy łatwo przegapić moment, w którym współpraca zaczyna być tylko pozorna.
Bo bardzo często pod tym „dobrze” kryją się drobne sygnały, które same w sobie nie wyglądają groźnie. Ktoś przestaje dopytywać. Ktoś inny coraz częściej mówi „jak uważasz”. Trudne tematy nie znikają, ale przenoszą się poza spotkania. Decyzje są podejmowane szybko, ale bez realnej rozmowy o konsekwencjach. Nikt się nie kłóci, nikt nie protestuje — i właśnie to powinno niepokoić.
Współpraca bez tarcia nie istnieje. Tam, gdzie naprawdę ludzie myślą, biorą odpowiedzialność i czują się zaangażowani, pojawiają się różnice zdań, pytania, czasem napięcie. Nie dlatego, że ktoś chce konfliktu, ale dlatego, że komuś zależy. Cisza bywa wygodna, lecz w zespołach bardzo często oznacza wycofanie, a nie harmonię.
Rola menedżera nie polega więc wyłącznie na reagowaniu wtedy, gdy coś się psuje. Dużo trudniejsza – i ważniejsza – jest uważność wtedy, gdy wszystko wygląda dobrze. To moment, w którym warto zapytać: kto przestał zabierać głos? Co stało się zbyt łatwe? O czym nie rozmawiamy, bo „nie ma potrzeby”? Czy zgoda w zespole jest prawdziwa, czy tylko grzeczna?
„Dobrze” nie zawsze znaczy „zdrowo”. Czasem znaczy tylko: jeszcze się trzymamy. Jeszcze nie pękło. Jeszcze nikt nie powiedział na głos tego, co od dawna krąży pod powierzchnią.
Na szkoleniach dotyczących współpracy bardzo często słyszę: „u nas jest dobrze, tylko czasem coś nie działa”. I właśnie tym „czasem” się zajmujemy. Pracujemy z uważnością na małe sygnały, z odwagą rozmawiania o różnicach i z rolą menedżera, który nie zasypia wtedy, gdy jest spokojnie.
Bo największe problemy w zespołach rzadko zaczynają się od otwartego konfliktu. Zaczynają się od ciszy.
Jeśli masz poczucie, że w Twoim zespole jest „dobrze, ale jakoś płasko”, to być może to najlepszy moment, żeby przyjrzeć się temu uważniej – zanim „dobrze” zamieni się w „za późno”.
Autor: Izabella Gielnicka



Most Wanted Sp. z o. o. © 2025 Wszystkie prawa zastrzeżone. Designed by DESIGO.
